Refleksy słońc
w brzuchach
samolotów
to boogie
woogie
Tempelhof zamknięte
hipisi przejmą
teren
kto wie, co tam postawią?
może piramidę
z namiotów
może namiot
z piramid
puls podziemia wzywa
nie ma czasu
na walkę
i tak mamy rację, wiemy to
od zawsze
i śmiech tylko pogłębia
doznanie
egzystencji
tłuste słońca w opasłych brzuchach
księży
to nie to samo co Lufthansa
choć zarobki mają
większe
***
Reflections of suns
in the bellies
of airplanes
that's boogie
woogie
Tempelhof closed down
hippies will take over
the grounds
who knows what they’ll build there?
maybe a pyramid
made of tents
maybe a tent
made of pyramids
the pulse of the underground calls
there's no time
to fight
we're right anyway, we've known it
all along
and laughter only deepens
the experience
of existence
fat suns in the corpulent bellies
of priests
aren't the same as Lufthansa
though their earnings
are
higher
"Nobody knows it but A.J. Kaufmann is a national treasure of Poland." - David Bixby.
- Strona główna
- Bandcamp
- SoundCloud
- STONED GYPSY WANDERER Vinyl
- SÄURE ADLER Vinyl
- "Bard's Woman in the Cool of the Summer Breeze" CD
- Fairyport Convent
- Interview 2024
- A.J. Kaufmann Interview by Dave Bixby
- Interview 2022
- Interview 2021
- Review: A.J. Kaufmann 'Fairyport Convent' - The Sleeping Shaman
- Reviews | Säure Adler - The Quietus
- Adam Majdecki-Janicki
SMALL TALK AT BUKOWSKA AND LIBELTA: A poet in Poznan. - Poetry Chapbook, 2012.
“Krabo” They say moon is the same for everyone Streets are hostile or friendly Nothing depends on your luck You exist cause you’re taught to...
Tuesday, September 29, 2026
"Tempelhof Boogie" | NEW POEM Polish / English - 2026/09/29.
Tuesday, September 15, 2026
"Kolejne Ptaki" / "Next Birds" | Nowy Wiersz / New Poem, 2026/09/15.
Nakarm ptaki
czekają na kolejną rękę
U-bahn pędzi kilowatem nieba
przez wolną przestrzeń
podziemnych
wstań
rozejrzyj oczy
spisz uszy w cement
i zatop je w piasku
kiedy nie wstaniesz, zastanowisz
się dwa razy nad papierosem
zanim odpalisz
rakietę
nie dolecisz na Księżyc
on dziś wstaje leniwie
i wcale nie zwiastuje nocy
kupujesz tanie książki fantasy
próbując przywołać gołębie
młodości
piosenki o Afgańskich księżniczkach
handel winem
ciche dni roztopów
nakarm kolejne ptaki, kolejny ty
nie pojawi się
nigdy
***
Feed the birds
they wait for another hand
the U-Bahn surges with a kilowatt of sky
through the open space
of the underground
get up
look around|
bind your ears into cement
and sink them in sand
if you don't get up, you'll think
twice about a cigarette
before you launch
a rocket
you won't reach the Moon
it rises lazily today
and isn't foretelling the night at all
you buy cheap fantasy books
trying to summon the pigeons
of youth
songs about Afghan princesses
trading in wine
quiet days of thaw
feed the next birds, another you
will never
appear
Friday, August 28, 2026
"A Wild Gust of the Absolute" | A New Poem (English/Polish) 2026/08/28.
A floor higher, we're smoking grass
climbing up the tightrope walker
digesting grasshoppers, seahorses
echo
we tramp toward a shrouded beach
of a drunken moon
inhaling the fumes of youth
could someone pass the flashlight?
picking at the stars
digging into the topic of graves
look, a wild cactus grows there
someone turns on a lamp to Indian music
incense goes quiet
Kali dances
someone ought to disinherit us
God created a flawed pair
and word has it they both had navels
who is the navel of the world
Maria Juana
and
a wild gust of the absolute
***
piętro wyżej palimy trawę
wspinamy się po linoskoczku
trawimy koniki polne, koniki morskie
echo
drepczemy w stronę spowitej plaży
pijanego księżyca
wdychając opary młodości
czy ktoś może podać latarkę?
dłubanie w gwiazdach
drążenie tematu grobów
spójrz, tam rośnie dziki kaktus
ktoś zapala lampkę przy hinduskiej muzyce
milkną kadzidła
Kali tańczy
ktoś powinien nas wydziedziczyć
bóg stworzył ułomną parę
a wieść niesie, że oboje mieli pępki
kto jest pępkiem wszechświata
Maria Juana
i
dziki powiew absolutu
Friday, September 12, 2025
"Ząb" | Nowy wiersz, 12.09.2025.
Dziennikarze szczują wojną
inni piszą wypłowiałe
spleśniałe
recenzje
w całej tej zawiści
nienawiści
zazdrości
głupocie
i braku sznurówek w mózgu
łatwo się
zapomnieć
przypominam ci jednak, że
masz obowiązek żyć
tak, jak zostałeś
wychowany
więc kiedy szczucie wojną skończy się wojną, zasiądź
karnie za radiostacją
i siej informacyjny zamęt na tyłach
wroga
na przodach zresztą też
właśnie tam
brakuje ci
zęba
Wednesday, January 29, 2025
"Nonsense" (New Poem, Polish/English, 29.01.2025).
Bezsenne dni w Kottbusser Tor, ociężałe spektakle światła
dwa razy cisza powtarza skutecznie mantrę pierwszego działa
Czy jest już za wcześnie na sen, może wcale nie kamień
podrygi punkowego bohatera
Kamień toczy ropę z ucha, ucho nastawia się na odbiór radia
w małym poddachowym pokoiku
Kotti śpi, albo udaje czuwanie, jak pilot od TV tamtego ranka
kiedy ktoś przełączył wiadomości na kolor jej ust
I ona stała się ciszą, snem, na który za późno, przechadzałem się z Porterem
po najpodlejszych ulicach, cud, że nikt nie zadźgał mnie
nożem
Trafiłem na koncert The Boots, żony muzyków były zaskoczone
że młody Polak kojarzy coś więcej, niż Lecha Wałęsę
Mam jednak wąsy, choć wtedy ledwo miałem włosy, zgalając wstyd
porannych butów, detoks malinowego księcia
Pisałem "King of Kreuzberg" na jednej serwetce, w kawiarni na szczycie świata
hej, to wygląda jak Sputnik, krzyknęła
rozkładając skrzydła krwi nad chodnikiem
Spadła prosto w czerwoną gwiazdę Alexanderplatz, próbując
pociągnąć mnie za sobą, byłem jednak za ciężki, opity piwem
obżarty pizzą z jalapeno
Teraz wspominam złote dni, które były brunatnym gównem
kolejnego upośledzonego strażnika
Po tej stronie świata zawsze pada deszcz
i Faraon bredzi o życiu
***
Sleepless days in Kottbusser Tor, heavy spectacles of light
the silence effectively repeats the mantra of the first cannon twice
Is it too early to sleep, maybe not a stone at all
the twitches of a punk hero
A stone drains pus from the ear, the ear tunes itself to the radio
in a small attic room
Kotti sleeps, or pretends to be awake, like the TV remote control that morning
when someone switched the news to the color of her lips
And she became silence, a dream that was too late, I walked with Porter
through the meanest streets, it's a miracle that no one stabbed me
with a knife
I came across a concert by The Boots, the musicians' wives were surprised
that a young Pole knows something more than Lech Wałęsa
I do have a moustache, although I barely had hair then, shaving off the shame
of my morning shoes, detox of the raspberry prince
I wrote "King of Kreuzberg" on one napkin, in a cafe on top of the world
hey, that looks like Sputnik, she shouted
spreading wings of blood over the pavement
She fell straight into the red star of Alexanderplatz, trying
to pull me with her, but I was too heavy, drunk on beer
gluttonous on jalapeno pizza
Now I remember the golden days that were the brown shit
of another retarded guard
It always rains on this side of the world
and Pharaoh talks nonsense about life
Monday, January 13, 2025
"Płonie" | Nowy wiersz, 13.01.2025.
Ilekroć wzdychasz do muzy, muza
podnosi odkurzacz - śmieje się z wczorajszego
robotnika, dziś pochłoniętego manią motyli
co zbierasz, podróżniku, nic z tych łódek
nie przepłynie na drugą stronę Nilu
nic z tych piramid pod lodem
nie strawi ognia rozkoszy
może warto odegnać fałsz, wczorajszy postument
artystów, szalonych naukowców
w cyfrowych laboratoriach
wiem, jestem jednym z nich, odkąd gitara akustyczna
wisi na ścianie, nie sięgam po uczciwe nuty
tłumaczę śpiew ptaków na pianino, którego partie odtwarza
mechaniczny śpiewak Dron
błędem jest nadawanie imion ptakom
możesz ukraść ich pieśni, ale nigdy nie polecisz
wyżej niż tanie linie lotnicze do celu
nie ma co płakać, nie ma potrzeby krakać - nic nie dzieje się
wcale, przyczynoskutek obumiera jako nieużywany
element
improwizacje niosą ferwor zachęty, może warto zagrać jeszcze
kilka koncertów
poczekać do wielkiej czterdziestki, wyprowadzić psa
i sprawdzić, czy coś nie
płonie.
***
Whenever you sigh to the muse, the muse
lifts the vacuum cleaner - laughs at yesterday's
worker, today absorbed in the mania of butterflies
what do you collect, traveler, nothing from these boats
will sail to the other side of the Nile
nothing from these pyramids under the ice
will consume the fire of delight
maybe it's worth driving away the falsehood, yesterday's pedestal
of artists, mad scientists
in digital laboratories
I know, I'm one of them, since the acoustic guitar
hangs on the wall, I don't reach for honest notes
I translate bird songs onto a piano, whose parts are played
by the mechanical singer Drone
it's a mistake to give names to birds
you can steal their songs, but you'll never fly
higher than a budget airline to its destination
there's no point in crying, there's no need to croak - nothing happens
at all, the cause-effect dies as an unused
element
improvisations carry the fervor of encouragement, maybe it's worth playing
a few more concerts
waiting until the big forty, taking the dog out
and checking if something's not
burning.
Wednesday, December 4, 2024
"Relikt" | Nowy wiersz, 4.12.2024.
stroje jak na
wybiegu
a heros nocy wyszedł z
papierosów
przeczesuje rzednące włosy
czyta książkę telefoniczną, taki sam relikt
jak on
w tych realiach jest zbędny, w tej ulicy
kryje się pustka niedzielnych
obiadów
na których wszyscy karnie kompotem
popijają mielone z
mizerią
nasz heros też je mięso, jednak nie ma
rodziny, w związku z czym wysklepia
się w kościół
jako budynek całkiem ciekawy, jako wspólnota
taki sam relikt jak
on
może dlatego znajduje pocieszenie
w Biblii otwartej na Apokalipsie
przynajmniej całe to gówno się skończy, tak jak
ja o jedną butelką
za dużo.
Tuesday, November 26, 2024
"Nieważni" | Nowy wiersz, 26.11.2024.
Czy może zabić ją
bomba atomowa?
Czy wojna jest jedynym prawem w tych
rejonach świata?
A przekupstwo monetą?
Jedzenie po terminie spada z przecenionych półek
wprost w karmazynową gębę
kapitalizmu
Nie zjedzą go potrzebujący
zostanie przerobione na mielonkę
której komunizm nie potrafił dostarczyć
Sprzeda się ją ponownie na kebabowym targowisku, a
gdyby Hitler zobaczył teraz Berlin
strzeliłby sobie w łeb ponownie
kula dla poety
Jesteśmy niepotrzebni
będą starali się nas wyciąć
jesteśmy niewygodni
będą starali się nas uciszyć
Nieważne w jakim systemie
zawsze zabija się
Buddę.
Nieważne, kto chce być malarzem
zawsze zostanie
dyktatorem.
Wednesday, November 13, 2024
"Wiener Straße" | Nowy wiersz, 13.11.2024.
jesieni, jak środek
literacki
pejoratywne określenie miłości jako czegoś
nieokreślonego, jak coś
niezbadanego jeszcze
przez chirurga
mózg płonie, Włoch podaje placek
z podwójnym Jalapeño
to telefon przypomina mi podłość moich
marzeń, jak podłość
najtańszego
piwa
tutaj jednak serwują wyborne, pizza też nie za
droga, droga nieprzebyta, stąd, on niej, do
berlińskiej wieczności
jak śpiewał Cave w jakimś czarno-białym
filmie
tu jednak nie ma aniołów - jest Włoch,
jego placek, i piwo
zaraz będę ucztował - stać mnie teraz na to - choć jeszcze
miesiąc temu głodowałem na studenckich
przecenach
mam 23 lata - myślę, skąd znajdę siłę, na kolejne
23 - to było
wtedy, a teraz
mam 39, i w sumie pisząc te słowa niewiele żałuję, no, może
tylko tego
że placek nie był
dość
Monday, November 11, 2024
"Echnaton" | Nowy wiersz, 11.11.2024.
Wynaleziono piwo z bananów
żeby trzymać się w ryzach
lecz ono przepiło słońce
Zbudowano piramidy z piaskowca
na żyznym brzegu
lecz piaskowiec wrócił do piasku
Nim to się jednak stało, ktoś
przewartościował bogów
i ogłosił się dzieckiem Słońca
Najgorętsza z planet
obracała się pod nim
jak żarówka w krzywym zwierciadle
Słoneczna lampa na czole, przytrzymywana
przez dwie małpy i bęben
trawiła soki faraonów
Pora uśmiercić kolejnego
westchnęło dziecko Słońca
i sru, uderzyło głową w gong poranka
Ktoś podał Afgański towar
a w moim mieszkaniu skończyła się woda
Wynaleziono piwo z recyklingu
żeby trzymać mnie w ryzach
jednak znów czytam książki o Egipcie
i wcale nie marzę o
śmierci.
Monday, October 28, 2024
"Dylanowskie Wino" | Nowy wiersz, 28.10.2024.
Cienka żółta linia
między głupotą a marazmem
została przekroczona
przez szaleńca
który pomylił ją z żółtym chodnikiem
i tanecznym krokiem
zagrał Dylana
łatwo grać Dylana, pomyślałem
trudniej nim być
ale po co?
można być sobą tak jak on nigdy nie był
i szukać chodników
po ciemnej stronie tęczy
zebraliśmy się tutaj aby...
Lawrence Ferlinghetti wiecznie żywy
ktoś beka w City Lights
i potyka się o kabel
dwóch gitarzystów wcześniej
mieliśmy tu niezłą jatkę
jeden szukał kogoś na piano, drugi na forte
obaj poszukiwani byli kobietami
ale tylko w nocy
za dnia zamieniali się w wilki
i tańczyli z innymi poetami
wczoraj postanowiliśmy cię zwolnić...
wszelkie obowiązki odeszły
na kulawy koślawy plan
dalszy rozwój sytuacji
wklepał mi tylko wąsy w twarz
przecież nie ma sensu być poetą
w świecie biznesmenów
spijających dylanowskie wino.
Friday, October 18, 2024
"Wyniesienie Giganta" (Nowy wiersz, 18.10.2024).
Jego ciało w majonezie wysp
dusza sam wie gdzie
dziecko - ziarnko piasku
starzec - wieczność
czy też było to odwrotnie?
a kogo to obchodzi?
ciułacz w kąpieli łapie drugie pranie
wzywa pokojówkę
dziś szybki numer
z paragonem za płaszcz
kolega powiedział, że woli być nikim
dość ma walki z administracją
czym jest administracja?
mlekiem? kawą? strzelcem?
kto pilnuje ofert?
dlaczego wczorajszy strzelec
wzywa pokojówkę
dziś szybki numer
z estetyką Jezusa pod krzyżem
Maria na nim
z majonezem
niczym prosty atrament nieba
lub dwadzieścia dawek kwasu
o mój boże, znów te same buty!
dzieci bawią się po prostu
w wyniesienie giganta.
Sunday, September 22, 2024
"Biblia Ludzkości" | Nowy wiersz, 22.09.2024.
Biblia ludzkości:
odpływamy parostatkiem
karmimy feniksa
futurystyczne parki eksplodują
kto czyta te bzdury
zawieszone w kisielu
Kto sprowadził deszcz
na ogród wschodu
Droga na zachód zdaje się niedostępna
płynie tam statek
bieży tam pociąg i koń
W zachodzące słońce, gdzie nie ma szansy
na ego
przemawiam do siebie
czyimś głosem, kontrola urodzeń
sięga nadiru
Kto poprowadzi ekspedycję do nowej Europy
Afrykańskie mosty
dawno powinny zwodować
świt
Były takie plany, epoki lat temu
aby zrobić coś z podziałem
jednak wciąż wolimy odwieczne walki kontrastów
które zlewają się w poranne wino
pite z ust Agaty
A, w sumie, jak ty masz na imię
może po prostu biblia ludzkości
gdzie znów pomyliłem
kobietę
z bogiem
Friday, June 21, 2024
"Reżim / Regime" New Poem, 21.06.2024.
Gorąca pogoda delikatna
burza gwiazdowa z falą upałów
scenariusz marzeń o dronie
zerwany w starożytnym Rzymie
spacerujemy małymi uliczkami
słuchając Mozarta na naszych walkmanach
nie ma nic dziwnego
w tonącym człowieku ze stali
przychodzi do nas w każdy piątek
mówić o czystej prawdzie i religii
raczej krótko obciętej prawdzie
lub czymś bliższemu reżimowi
reżim wolnych dusz - najbardziej przerażający reżim
o którym można pomyśleć
rdzewieje jego stal nierdzewną
czyniąc go czerwonym człowiekiem lat 60-tych
kiedy paranoja zimnej wojny
rozciągnęła cienie grzybów na dzieci-kwiaty
zmuszając niektóre z nich do śmierci w wieku 27 lat
pozwalając innym dożyć dojrzałego wieku 80 lat
być świadkiem kłamliwej
Mercedesowej
utopii
***
Hot weather delicate
heatwave star storm
drone dream scenario
plucked in ancient Rome
we walk tiny streets
listening to Mozart on our walkmans
there is nothing strange about
the drowning man of steel
he comes to visit every Friday
talking clean truth and religion
clean cut truth rather
or something closer to regime
regime of free souls - the most terryfying regime
he can think of
rusts his stainless steel
makes him a red man of the 60s
when cold war paranoia
stretched mushroom shadows over flower children
forcing some of them to die at 27
letting others live past the ripe age of 80
to witness false
Mercedes
utopia
Monday, June 17, 2024
"Kawa Szatan / Satan Coffee" (New Poem, 17.06.2024).
Kawa Szatan o zmierzchu sprawiła, że nie mogłem zasnąć
ale nie tylko ta kawa
także ptaki, nietoperze, i liście
spisane tuszem po japońsku
językiem, który rozumiał tylko Pan Wrochem
jakimś cudem znów trafiłem do Berlina, choć przekreśliłem to miasto
jak tylko zamknięto Tacheles
mówię sam do siebie, jesteś weteranem
może powinieneś zacząć zarabiać na wykładach
ale kto chciałby ich słuchać
niemożliwe
ciche
spienione niebo
może jeszcze czerwone światło dla hipsterskich turystów
może też moja koleżanka, która 20 lat temu zdefiniowała sztukę
"sztuka jest ładna"
tak, kochanie, bardzo ładna
szczególnie kiedy trzeba zapłacić rachunki
niebo przecieka
i skończył się gaz
***
Satan Coffee at dusk kept me awake
but not only this coffee
also birds, bats, and leaves
written in ink in Japanese
a language that only Mr. Wrochem understood
somehow I ended up in Berlin again, even though I had crossed this city out
as soon as Tacheles closed
I say to myself, you are a veteran
maybe you should start making money from lecturing
but who would want to listen to you?
impossible
quiet
foamy sky
maybe another red light for hipster tourists
maybe also my friend who defined art 20 years ago
"art is nice"
yes, honey, very nice
especially when there are bills to pay
the sky is leaking
and the gas ran out
Tuesday, May 28, 2024
"People and Constellations" (New poem, 28.05.2024).
Inside the peace in the raspberry room
I collect teeth and strings
favorite mug
forgotten portrait
old record about Polish bells
Polish trees are growing
their branches dig into the marble
quiet places of the crazy
a landscape once young, forever remembered
lost on cassette
Don't cry over the fate of the grass
she only collects dew
subterranean laws of the empty Earth
someone will definitely learn something new today
about people and constellations
***
Wewnątrz spokoju w malinowym pokoju
zbieram zęby i struny
ulubiony kubek
portret zapomniany
stara płyta o polskich dzwonach
Polskie drzewa rosną
ich konary wpijają się w marmur
ciche miejsca szalonych
pejzaż raz młodych, na zawsze zapamiętanych
przegranych na kasetę
Nie płacz nad losem trawy
ona tylko zbiera rosę
podziemnych praw pustej Ziemi
ktoś na pewno nauczy się dzisiaj czegoś nowego
o ludziach i konstelacjach
Tuesday, May 21, 2024
"Monkeys" / "Małpy" (New Poem, 21.05.2024).
Buy another beer
He used to have friends, but some of them are already visiting the Necropolis
***
Rekin je lody na trawniku
Ale wciąż pamiętam wrażenie
Wyrażenie dnia
Spotkanie suchych plonów
Marihuana w kąpieli
Czytałem kiedyś o małpie
Ale małpa dorosła, znalazła pracę
I prawdopodobnie szuka kobiety
Wie jednak, że jej nie znajdzie
W krainie smartphonowych Tarzanów
Gdzie każdy przykleja gówniane naklejki
Na Ferrari z przeceny
Małpa pewnie beknie
Kupi kolejne piwo
I zagra kolejny riff na basie
Miała kiedyś przyjaciół, ale niektórzy już zwiedzają Nekropolis
A inni mają żony, które odebrały im mowę
Inne małpy pamiętają co złe
Poza ego jest kraina lodu
Friday, April 26, 2024
"Cloaks for a Raven" | New Poem, 26.04.2024.
a raven eats a dead skull
fragrant wings
they break light with light
there are no reliable principles
where the head of the sky breaks the landscape
I ask: who is in charge here?
who is the ruler of my blood pressure
atmospheres of darkness strike the gong
no one will wake up one by one
when I count out the people of oppression
a quiet hope of love
let's praise the veterans
their faded, wrinkled souls
like cloaks for a raven
***
kruk je martwą czaszkę
skrzydła wonne
łamią światło światłem
nie ma spolegliwych zasad
gdzie szef nieba łamie pejzaż
pytam: kto tu rządzi?
kto jest władcą mojego ciśnienia
atmosfery mroku uderzają gong
nikt się kolejno nie dobudzi
kiedy odliczę ludzi pognębienia
cichą nadzieją miłości
wychwalajmy weteranów
ich wypłowiałe, pomarszczone dusze
jak płaszcze dla kruka
Friday, April 19, 2024
"Ineffable" (New Poem, Polish/English 19.04.2024).
Zweryfikuj wczorajszą butelkę
odłóż traf na później
bądź szczęśliwym idiotą
Wsiądź do tramwaju
pojedź do pracy
zrealizuj sny wczorajszego ojca
Zatańcz z długonogą tancerką
w kabaretkach, przemów do dnia
odejścia perspektywy
Kiedy wstaniesz, zapomnisz o dzisiaj
lecz dziś będzie konceptem
prostym acz niewysławianym
człowiekiem.
***
"Sea Air" - New Poem (Polish/English, 19.04.2024).
głaszcze podniebienie włosów
nieboskłon Kali
tańczymy z głowami demonów
Morskie powietrze
uderza nozdrza nutką statków
podróżujemy bluesową karawaną
Morskie powietrze
jest jak cios zen między oczy
jod wpływa na dyskomfort duszy
gdy jest za głośno
Morskie powietrze
jest zapisem nutowym poranka
mistycznego rytmu
i tysiąca innych pulsów
Morskie powietrze
to mój dom.
***