SMALL TALK AT BUKOWSKA AND LIBELTA: A poet in Poznan. - Poetry Chapbook, 2012.

“Krabo” They say moon is the same for everyone Streets are hostile or friendly Nothing depends on your luck You exist cause you’re taught to...

Showing posts with label Poezja. Show all posts
Showing posts with label Poezja. Show all posts

Tuesday, September 29, 2026

"Tempelhof Boogie" | NEW POEM Polish / English - 2026/09/29.

Refleksy słońc
w brzuchach
samolotów
to boogie
woogie

Tempelhof zamknięte
hipisi przejmą
teren

kto wie, co tam postawią?
może piramidę
z namiotów
może namiot
z piramid

puls podziemia wzywa
nie ma czasu
na walkę
i tak mamy rację, wiemy to
od zawsze
i śmiech tylko pogłębia
doznanie
egzystencji

tłuste słońca w opasłych brzuchach
księży
to nie to samo co Lufthansa

choć zarobki mają
większe

***

Reflections of suns
in the bellies
of airplanes
that's boogie
woogie

Tempelhof closed down
hippies will take over
the grounds

who knows what they’ll build there?
maybe a pyramid
made of tents
maybe a tent
made of pyramids

the pulse of the underground calls
there's no time
to fight
we're right anyway, we've known it
all along
and laughter only deepens
the experience
of existence

fat suns in the corpulent bellies
of priests
aren't the same as Lufthansa

though their earnings
are higher

Tuesday, September 15, 2026

"Kolejne Ptaki" / "Next Birds" | Nowy Wiersz / New Poem, 2026/09/15.

Nakarm ptaki
czekają na kolejną rękę

U-bahn pędzi kilowatem nieba
przez wolną przestrzeń
podziemnych

wstań
rozejrzyj oczy
spisz uszy w cement
i zatop je w piasku

kiedy nie wstaniesz, zastanowisz
się dwa razy nad papierosem
zanim odpalisz
rakietę

nie dolecisz na Księżyc
on dziś wstaje leniwie
i wcale nie zwiastuje nocy

kupujesz tanie książki fantasy
próbując przywołać gołębie
młodości

piosenki o Afgańskich księżniczkach
handel winem
ciche dni roztopów

nakarm kolejne ptaki, kolejny ty
nie pojawi się
nigdy

***

Feed the birds
they wait for another hand

the U-Bahn surges with a kilowatt of sky
through the open space
of the underground

get up
look around|
bind your ears into cement
and sink them in sand

if you don't get up, you'll think
twice about a cigarette
before you launch
a rocket

you won't reach the Moon
it rises lazily today
and isn't foretelling the night at all

you buy cheap fantasy books
trying to summon the pigeons
of youth

songs about Afghan princesses
trading in wine
quiet days of thaw

feed the next birds, another you
will never
appear

Friday, August 28, 2026

"A Wild Gust of the Absolute" | A New Poem (English/Polish) 2026/08/28.

A floor higher, we're smoking grass
climbing up the tightrope walker
digesting grasshoppers, seahorses
echo

we tramp toward a shrouded beach
of a drunken moon
inhaling the fumes of youth

could someone pass the flashlight?
picking at the stars
digging into the topic of graves

look, a wild cactus grows there
someone turns on a lamp to Indian music
incense goes quiet
Kali dances

someone ought to disinherit us
God created a flawed pair
and word has it they both had navels

who is the navel of the world
Maria Juana
and
a wild gust of the absolute

***

piętro wyżej palimy trawę
wspinamy się po linoskoczku
trawimy koniki polne, koniki morskie
echo

drepczemy w stronę spowitej plaży
pijanego księżyca
wdychając opary młodości

czy ktoś może podać latarkę?
dłubanie w gwiazdach
drążenie tematu grobów

spójrz, tam rośnie dziki kaktus
ktoś zapala lampkę przy hinduskiej muzyce
milkną kadzidła
Kali tańczy

ktoś powinien nas wydziedziczyć
bóg stworzył ułomną parę
a wieść niesie, że oboje mieli pępki

kto jest pępkiem wszechświata
Maria Juana
i
dziki powiew absolutu

Friday, September 12, 2025

"Ząb" | Nowy wiersz, 12.09.2025.

Dziennikarze szczują wojną
inni piszą wypłowiałe
spleśniałe
recenzje

w całej tej zawiści
nienawiści
zazdrości
głupocie
i braku sznurówek w mózgu
łatwo się
zapomnieć

przypominam ci jednak, że
masz obowiązek żyć
tak, jak zostałeś
wychowany

więc kiedy szczucie wojną skończy się wojną, zasiądź
karnie za radiostacją
i siej informacyjny zamęt na tyłach
wroga

na przodach zresztą też

właśnie tam
brakuje ci
zęba

Wednesday, January 29, 2025

"Nonsense" (New Poem, Polish/English, 29.01.2025).

Bezsenne dni w Kottbusser Tor, ociężałe spektakle światła
dwa razy cisza powtarza skutecznie mantrę pierwszego działa

Czy jest już za wcześnie na sen, może wcale nie kamień
podrygi punkowego bohatera

Kamień toczy ropę z ucha, ucho nastawia się na odbiór radia
w małym poddachowym pokoiku

Kotti śpi, albo udaje czuwanie, jak pilot od TV tamtego ranka
kiedy ktoś przełączył wiadomości na kolor jej ust

I ona stała się ciszą, snem, na który za późno, przechadzałem się z Porterem
po najpodlejszych ulicach, cud, że nikt nie zadźgał mnie
nożem

Trafiłem na koncert The Boots, żony muzyków były zaskoczone
że młody Polak kojarzy coś więcej, niż Lecha Wałęsę

Mam jednak wąsy, choć wtedy ledwo miałem włosy, zgalając wstyd
porannych butów, detoks malinowego księcia

Pisałem "King of Kreuzberg" na jednej serwetce, w kawiarni na szczycie świata
hej, to wygląda jak Sputnik, krzyknęła
rozkładając skrzydła krwi nad chodnikiem

Spadła prosto w czerwoną gwiazdę Alexanderplatz, próbując
pociągnąć mnie za sobą, byłem jednak za ciężki, opity piwem
obżarty pizzą z jalapeno

Teraz wspominam złote dni, które były brunatnym gównem
kolejnego upośledzonego strażnika

Po tej stronie świata zawsze pada deszcz
i Faraon bredzi o życiu

***

Sleepless days in Kottbusser Tor, heavy spectacles of light
the silence effectively repeats the mantra of the first cannon twice

Is it too early to sleep, maybe not a stone at all
the twitches of a punk hero

A stone drains pus from the ear, the ear tunes itself to the radio
in a small attic room

Kotti sleeps, or pretends to be awake, like the TV remote control that morning
when someone switched the news to the color of her lips

And she became silence, a dream that was too late, I walked with Porter
through the meanest streets, it's a miracle that no one stabbed me
with a knife

I came across a concert by The Boots, the musicians' wives were surprised
that a young Pole knows something more than Lech Wałęsa

I do have a moustache, although I barely had hair then, shaving off the shame
of my morning shoes, detox of the raspberry prince

I wrote "King of Kreuzberg" on one napkin, in a cafe on top of the world
hey, that looks like Sputnik, she shouted
spreading wings of blood over the pavement

She fell straight into the red star of Alexanderplatz, trying
to pull me with her, but I was too heavy, drunk on beer
gluttonous on jalapeno pizza

Now I remember the golden days that were the brown shit
of another retarded guard

It always rains on this side of the world
and Pharaoh talks nonsense about life

Monday, January 13, 2025

"Płonie" | Nowy wiersz, 13.01.2025.

Ilekroć wzdychasz do muzy, muza
podnosi odkurzacz - śmieje się z wczorajszego
robotnika, dziś pochłoniętego manią motyli

co zbierasz, podróżniku, nic z tych łódek
nie przepłynie na drugą stronę Nilu
nic z tych piramid pod lodem
nie strawi ognia rozkoszy

może warto odegnać fałsz, wczorajszy postument
artystów, szalonych naukowców
w cyfrowych laboratoriach

wiem, jestem jednym z nich, odkąd gitara akustyczna
wisi na ścianie, nie sięgam po uczciwe nuty
tłumaczę śpiew ptaków na pianino, którego partie odtwarza
mechaniczny śpiewak Dron

błędem jest nadawanie imion ptakom
możesz ukraść ich pieśni, ale nigdy nie polecisz
wyżej niż tanie linie lotnicze do celu

nie ma co płakać, nie ma potrzeby krakać - nic nie dzieje się
wcale, przyczynoskutek obumiera jako nieużywany
element
improwizacje niosą ferwor zachęty, może warto zagrać jeszcze
kilka koncertów

poczekać do wielkiej czterdziestki, wyprowadzić psa
i sprawdzić, czy coś nie
płonie.

***

Whenever you sigh to the muse, the muse
lifts the vacuum cleaner - laughs at yesterday's
worker, today absorbed in the mania of butterflies

what do you collect, traveler, nothing from these boats
will sail to the other side of the Nile
nothing from these pyramids under the ice
will consume the fire of delight

maybe it's worth driving away the falsehood, yesterday's pedestal
of artists, mad scientists
in digital laboratories

I know, I'm one of them, since the acoustic guitar
hangs on the wall, I don't reach for honest notes
I translate bird songs onto a piano, whose parts are played
by the mechanical singer Drone

it's a mistake to give names to birds
you can steal their songs, but you'll never fly
higher than a budget airline to its destination

there's no point in crying, there's no need to croak - nothing happens
at all, the cause-effect dies as an unused
element
improvisations carry the fervor of encouragement, maybe it's worth playing
a few more concerts

waiting until the big forty, taking the dog out
and checking if something's not
burning.

Wednesday, December 4, 2024

"Relikt" | Nowy wiersz, 4.12.2024.

Kobiety grają w ping-ponga, zmieniają
stroje jak na
wybiegu
a heros nocy wyszedł z 
papierosów

przeczesuje rzednące włosy
czyta książkę telefoniczną, taki sam relikt
jak on

w tych realiach jest zbędny, w tej ulicy
kryje się pustka niedzielnych
obiadów

na których wszyscy karnie kompotem
popijają mielone z
mizerią

nasz heros też je mięso, jednak nie ma
rodziny, w związku z czym wysklepia
się w kościół

jako budynek całkiem ciekawy, jako wspólnota
taki sam relikt jak
on

może dlatego znajduje pocieszenie
w Biblii otwartej na Apokalipsie

przynajmniej całe to gówno się skończy, tak jak
ja o jedną butelką
za dużo.

Tuesday, November 26, 2024

"Nieważni" | Nowy wiersz, 26.11.2024.

Zastanawiałeś się kiedyś nad duszą?
Czy może zabić ją
bomba atomowa?

Czy wojna jest jedynym prawem w tych
rejonach świata?
A przekupstwo monetą?

Jedzenie po terminie spada z przecenionych półek
wprost w karmazynową gębę
kapitalizmu

Nie zjedzą go potrzebujący
zostanie przerobione na mielonkę
której komunizm nie potrafił dostarczyć

Sprzeda się ją ponownie na kebabowym targowisku, a
gdyby Hitler zobaczył teraz Berlin
strzeliłby sobie w łeb ponownie

Pierwiastek odejścia - kaftan dla teatru
pasy dla filozofa
kula dla poety

Jesteśmy niepotrzebni
będą starali się nas wyciąć
jesteśmy niewygodni
będą starali się nas uciszyć

Nieważne w jakim systemie
zawsze zabija się
Buddę.

Nieważne, kto chce być malarzem
zawsze zostanie
dyktatorem.

Wednesday, November 13, 2024

"Wiener Straße" | Nowy wiersz, 13.11.2024.

Pizzeria przy Wiener Straße, środek pięknej
jesieni, jak środek
literacki

pejoratywne określenie miłości jako czegoś
nieokreślonego, jak coś
niezbadanego jeszcze
przez chirurga

mózg płonie, Włoch podaje placek
z podwójnym Jalapeño

dzwonię do swojej -ex, -ex moich marzeń, który
to telefon przypomina mi podłość moich
marzeń, jak podłość
najtańszego
piwa

tutaj jednak serwują wyborne, pizza też nie za
droga, droga nieprzebyta, stąd, on niej, do
berlińskiej wieczności
jak śpiewał Cave w jakimś czarno-białym
filmie

tu jednak nie ma aniołów - jest Włoch,
jego placek, i piwo
zaraz będę ucztował - stać mnie teraz na to - choć jeszcze
miesiąc temu głodowałem na studenckich
przecenach

mam 23 lata - myślę, skąd znajdę siłę, na kolejne
23 - to było
wtedy, a teraz
mam 39, i w sumie pisząc te słowa niewiele żałuję, no, może
tylko tego
że placek nie był
dość
ostry.

Monday, November 11, 2024

"Echnaton" | Nowy wiersz, 11.11.2024.

Wynaleziono piwo z bananów
żeby trzymać się w ryzach
lecz ono przepiło słońce

Zbudowano piramidy z piaskowca
na żyznym brzegu
lecz piaskowiec wrócił do piasku

Nim to się jednak stało, ktoś
przewartościował bogów
i ogłosił się dzieckiem Słońca

Najgorętsza z planet
obracała się pod nim
jak żarówka w krzywym zwierciadle

Słoneczna lampa na czole, przytrzymywana
przez dwie małpy i bęben
trawiła soki faraonów

Pora uśmiercić kolejnego
westchnęło dziecko Słońca
i sru, uderzyło głową w gong poranka

Ktoś podał Afgański towar
a w moim mieszkaniu skończyła się woda

Wynaleziono piwo z recyklingu
żeby trzymać mnie w ryzach
jednak znów czytam książki o Egipcie
i wcale nie marzę o
śmierci.

Monday, October 28, 2024

"Dylanowskie Wino" | Nowy wiersz, 28.10.2024.

Cienka żółta linia
między głupotą a marazmem
została przekroczona
przez szaleńca
który pomylił ją z żółtym chodnikiem
i tanecznym krokiem
zagrał Dylana

łatwo grać Dylana, pomyślałem
trudniej nim być
ale po co?
można być sobą tak jak on nigdy nie był
i szukać chodników
po ciemnej stronie tęczy

zebraliśmy się tutaj aby...

Lawrence Ferlinghetti wiecznie żywy
ktoś beka w City Lights
i potyka się o kabel

dwóch gitarzystów wcześniej
mieliśmy tu niezłą jatkę

jeden szukał kogoś na piano, drugi na forte
obaj poszukiwani byli kobietami
ale tylko w nocy
za dnia zamieniali się w wilki
i tańczyli z innymi poetami

wczoraj postanowiliśmy cię zwolnić...

wszelkie obowiązki odeszły
na kulawy koślawy plan
dalszy rozwój sytuacji
wklepał mi tylko wąsy w twarz

przecież nie ma sensu być poetą
w świecie biznesmenów
spijających dylanowskie wino.

Friday, October 18, 2024

"Wyniesienie Giganta" (Nowy wiersz, 18.10.2024).

Jego ciało w majonezie wysp
dusza sam wie gdzie

dziecko - ziarnko piasku
starzec - wieczność
czy też było to odwrotnie?
a kogo to obchodzi?

ciułacz w kąpieli łapie drugie pranie
wzywa pokojówkę
dziś szybki numer
z paragonem za płaszcz

kolega powiedział, że woli być nikim
dość ma walki z administracją
czym jest administracja?
mlekiem? kawą? strzelcem?
kto pilnuje ofert?

dlaczego wczorajszy strzelec
wzywa pokojówkę
dziś szybki numer
z estetyką Jezusa pod krzyżem
Maria na nim
z majonezem

niczym prosty atrament nieba
lub dwadzieścia dawek kwasu

o mój boże, znów te same buty!
dzieci bawią się po prostu
w wyniesienie giganta.

Sunday, September 22, 2024

"Biblia Ludzkości" | Nowy wiersz, 22.09.2024.

Biblia ludzkości:
odpływamy parostatkiem
karmimy feniksa
futurystyczne parki eksplodują
kto czyta te bzdury
zawieszone w kisielu

Kto sprowadził deszcz
na ogród wschodu

Droga na zachód zdaje się niedostępna
płynie tam statek
bieży tam pociąg i koń

W zachodzące słońce, gdzie nie ma szansy
na ego
przemawiam do siebie
czyimś głosem, kontrola urodzeń
sięga nadiru

Kto poprowadzi ekspedycję do nowej Europy
Afrykańskie mosty
dawno powinny zwodować
świt

Były takie plany, epoki lat temu
aby zrobić coś z podziałem
jednak wciąż wolimy odwieczne walki kontrastów
które zlewają się w poranne wino
pite z ust Agaty

A, w sumie, jak ty masz na imię
może po prostu biblia ludzkości
gdzie znów pomyliłem
kobietę
z bogiem

Friday, June 21, 2024

"Reżim / Regime" New Poem, 21.06.2024.

Gorąca pogoda delikatna
burza gwiazdowa z falą upałów
scenariusz marzeń o dronie
zerwany w starożytnym Rzymie

spacerujemy małymi uliczkami
słuchając Mozarta na naszych walkmanach
nie ma nic dziwnego
w tonącym człowieku ze stali

przychodzi do nas w każdy piątek
mówić o czystej prawdzie i religii
raczej krótko obciętej prawdzie
lub czymś bliższemu reżimowi

reżim wolnych dusz - najbardziej przerażający reżim
o którym można pomyśleć
rdzewieje jego stal nierdzewną
czyniąc go czerwonym człowiekiem lat 60-tych

kiedy paranoja zimnej wojny
rozciągnęła cienie grzybów na dzieci-kwiaty
zmuszając niektóre z nich do śmierci w wieku 27 lat
pozwalając innym dożyć dojrzałego wieku 80 lat
być świadkiem kłamliwej
Mercedesowej
utopii

***

Hot weather delicate
heatwave star storm
drone dream scenario
plucked in ancient Rome

we walk tiny streets
listening to Mozart on our walkmans
there is nothing strange about
the drowning man of steel

he comes to visit every Friday
talking clean truth and religion
clean cut truth rather
or something closer to regime

regime of free souls - the most terryfying regime
he can think of
rusts his stainless steel
makes him a red man of the 60s

when cold war paranoia
stretched mushroom shadows over flower children
forcing some of them to die at 27
letting others live past the ripe age of 80
to witness false
Mercedes
utopia

Monday, June 17, 2024

"Kawa Szatan / Satan Coffee" (New Poem, 17.06.2024).

Kawa Szatan o zmierzchu sprawiła, że nie mogłem zasnąć
ale nie tylko ta kawa
także ptaki, nietoperze, i liście
spisane tuszem po japońsku
językiem, który rozumiał tylko Pan Wrochem
jakimś cudem znów trafiłem do Berlina, choć przekreśliłem to miasto
jak tylko zamknięto Tacheles
mówię sam do siebie, jesteś weteranem
może powinieneś zacząć zarabiać na wykładach
ale kto chciałby ich słuchać
niemożliwe
ciche
spienione niebo
może jeszcze czerwone światło dla hipsterskich turystów
może też moja koleżanka, która 20 lat temu zdefiniowała sztukę
"sztuka jest ładna"
tak, kochanie, bardzo ładna
szczególnie kiedy trzeba zapłacić rachunki
niebo przecieka
i skończył się gaz

***

Satan Coffee at dusk kept me awake
but not only this coffee
also birds, bats, and leaves
written in ink in Japanese
a language that only Mr. Wrochem understood
somehow I ended up in Berlin again, even though I had crossed this city out
as soon as Tacheles closed
I say to myself, you are a veteran
maybe you should start making money from lecturing
but who would want to listen to you?
impossible
quiet
foamy sky
maybe another red light for hipster tourists
maybe also my friend who defined art 20 years ago
"art is nice"
yes, honey, very nice
especially when there are bills to pay
the sky is leaking
and the gas ran out

Tuesday, May 28, 2024

"People and Constellations" (New poem, 28.05.2024).

Inside the peace in the raspberry room
I collect teeth and strings
favorite mug
forgotten portrait
old record about Polish bells

Polish trees are growing
their branches dig into the marble
quiet places of the crazy
a landscape once young, forever remembered
lost on cassette

Don't cry over the fate of the grass
she only collects dew
subterranean laws of the empty Earth
someone will definitely learn something new today
about people and constellations

***

Wewnątrz spokoju w malinowym pokoju
zbieram zęby i struny
ulubiony kubek
portret zapomniany
stara płyta o polskich dzwonach

Polskie drzewa rosną
ich konary wpijają się w marmur
ciche miejsca szalonych
pejzaż raz młodych, na zawsze zapamiętanych
przegranych na kasetę

Nie płacz nad losem trawy
ona tylko zbiera rosę
podziemnych praw pustej Ziemi
ktoś na pewno nauczy się dzisiaj czegoś nowego
o ludziach i konstelacjach

Tuesday, May 21, 2024

"Monkeys" / "Małpy" (New Poem, 21.05.2024).

The shark eats ice cream on the lawn
Conrad laughs from across the ocean of sound
He hasn't been here for a long time
But I still remember the feeling
Expression of the day
Dry crop meeting
Marijuana in the bath

I once read about a monkey
But the monkey grew up and found a job
And he's probably looking for a woman
But he knows he won't find her
In the land of smartphone Tarzans
Where everyone puts shitty stickers on
A discounted Ferrari

The monkey will probably burp
Buy another beer
And play another riff on the bass
He used to have friends, but some of them are already visiting the Necropolis
And others have wives who have rendered them speechless

Other monkeys remember bad things
So they don't want a bad monkey

Beyond the ego is the land of ice
Where Princess Pepsi sings
And she doesn't care about the collapse of the planet

***

Rekin je lody na trawniku
Conrad śmieje się zza oceanu dźwięku
Dawno już go tu nie było
Ale wciąż pamiętam wrażenie
Wyrażenie dnia
Spotkanie suchych plonów
Marihuana w kąpieli

Czytałem kiedyś o małpie
Ale małpa dorosła, znalazła pracę
I prawdopodobnie szuka kobiety
Wie jednak, że jej nie znajdzie
W krainie smartphonowych Tarzanów
Gdzie każdy przykleja gówniane naklejki
Na Ferrari z przeceny

Małpa pewnie beknie
Kupi kolejne piwo
I zagra kolejny riff na basie
Miała kiedyś przyjaciół, ale niektórzy już zwiedzają Nekropolis
A inni mają żony, które odebrały im mowę

Inne małpy pamiętają co złe
Więc nie chcą złej małpy

Poza ego jest kraina lodu
Gdzie śpiewa księżniczka Pepsi
I za nic ma upadek planety

Friday, April 26, 2024

"Cloaks for a Raven" | New Poem, 26.04.2024.

a raven eats a dead skull
fragrant wings
they break light with light

there are no reliable principles
where the head of the sky breaks the landscape

I ask: who is in charge here?
who is the ruler of my blood pressure
atmospheres of darkness strike the gong

no one will wake up one by one
when I count out the people of oppression
a quiet hope of love

let's praise the veterans
their faded, wrinkled souls
like cloaks for a raven

***

kruk je martwą czaszkę
skrzydła wonne
łamią światło światłem

nie ma spolegliwych zasad
gdzie szef nieba łamie pejzaż

pytam: kto tu rządzi?
kto jest władcą mojego ciśnienia
atmosfery mroku uderzają gong

nikt się kolejno nie dobudzi
kiedy odliczę ludzi pognębienia
cichą nadzieją miłości

wychwalajmy weteranów
ich wypłowiałe, pomarszczone dusze
jak płaszcze dla kruka

Friday, April 19, 2024

"Ineffable" (New Poem, Polish/English 19.04.2024).

Wybierz, co powiesisz na ścianie
zdefiniuj sekrety boga
obejrzyj porno z aniołami

Zweryfikuj wczorajszą butelkę
odłóż traf na później
bądź szczęśliwym idiotą

Wsiądź do tramwaju
pojedź do pracy
zrealizuj sny wczorajszego ojca

Zatańcz z długonogą tancerką
w kabaretkach, przemów do dnia
odejścia perspektywy

Kiedy wstaniesz, zapomnisz o dzisiaj
lecz dziś będzie konceptem
prostym acz niewysławianym
człowiekiem.

***

Choose what to hang on the wall
define god's secrets
watch porn with angels

Verify yesterday's bottle
postpone your luck until later
be a happy idiot

Take the tram
go to work
make the dreams of yesterday's father come true

Dance with the long-legged dancer
in fishnet stockings, speak to the day
perspective departures

When you get up, you will forget about today
but today it will be a concept
simple yet ineffable
human.

"Sea Air" - New Poem (Polish/English, 19.04.2024).

Morskie powietrze
głaszcze podniebienie włosów
nieboskłon Kali
tańczymy z głowami demonów

Morskie powietrze
uderza nozdrza nutką statków
wonnych Indii
podróżujemy bluesową karawaną

Morskie powietrze
jest jak cios zen między oczy
jod wpływa na dyskomfort duszy
gdy jest za głośno

Morskie powietrze
jest zapisem nutowym poranka
mistycznego rytmu
i tysiąca innych pulsów

Morskie powietrze
to mój dom.

***

Sea air
strokes the roof of the hair
the sky of Kali
we dance with the heads of demons

Sea air
hits the nostrils with the note of ships
fragrant India
we travel in a blues caravan

Sea air
it's like a zen punch between the eyes
iodine affects the soul's discomfort
when it's too loud

Sea air
is the sheet music of the morning
mystical rhythm
and a thousand other pulses

Sea air
it is my house.